poniedziałek, 24 czerwca 2013

Od wielu lat obserwuje coraz częściej występujące zjawisko wśród zwierząt nazywane stereotypią. Jest to mówiąc prościej obniżenie dobrostanu zwierząt które skutkuje patologiami behawioralnymi. Trochę to zakręciłam ale podobnie jak u ludzi tak i u zwierząt bardziej niż kiedyś pojawiają się różne choroby mające swoje podłoże w psychice. Piszę o tym dlatego, ponieważ od wielu lat obserwuje coraz większą ilość koni którym nie można pomóc samym treningiem czy dobrym żywieniem. Wiele z nich może stać się na nowo sobą dzięki powrotowi do "natury" Świat jeździecki stał się trochę nie czuły, nie dziwią a tym bardziej nie zastanawiają już nas tkające i łykające konie, nie myślimy o tym że ktoś kiedyś swoją bezmyślnością skrzywdził je nie odwracalnie. Kiedy słyszę że koń się zmienił bo zaczął gryźć albo kopać myślę sobie że to takie najprostsze wytłumaczenie zaistniałych problemów. Konie w naturze gryzą i kopią gdy chcą coś przekazać, nie mówią w naszym języku więc próbują dać nam coś do zrozumienia - szkoda że tak nie wielu chce to zrozumieć i naprawiać. 

piątek, 21 czerwca 2013

Konie nie powinny nigdy zaczynać swojej pracy czy to pod siodłem czy w zaprzęgu w wieku poniżej 3 lat. Często przerażają mnie obrazki z ogłoszeń internetowych w których 2 letni kucyk szetlandzki, dźwiga dzieci i dorosłych ważących kilkadziesiąt kilo. Smutne i przerażające bo większość osób nie znających podstawowych zasad anatomii i fizjologii konia uważa że to "normalne" i że to tylko koń i dźwigać musi. Ludzka głupota i bezmyślność przeraża, niektórzy naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego jak swoją nie wiedzą krzywdzą te biedne zwierzęta. Dziś nie brakuje jeszcze koni które w wieku 10 lat mają wielkie "U" zamiast grzbietu. Musimy zawsze pamiętać że kościec u konia rozwija się do 5 roku życia, wszystkie przeciążenia i obciążenia poniżej tego wieku będą kiedyś widoczne lub dadzą o sobie znać.

czwartek, 20 czerwca 2013

I zaczęło się, lato w pełni a razem z nim w pełni aktywne i latające wszelkie owady. Myślałam że nocne wachty pastwiskowe koni będą dla nich najlepszym rozwiązaniem ale tegoroczna plaga komarów pokrzyżowała wszystkie plany. A jak wy radzicie sobie z plagą owadów? Powiem wam że jak żyję takiej inwazji komarów jeszcze nie widziałam, owszem były i nawet gryzły konie ale nie jakoś specjalnie. Konie mając do wyboru schronienie w stajni ( w której notabene jest czarno od komarów) a pastwisko z trawą niestety wybierają bezpieczną stajnie. Wszystkie możliwe końskie środki lub te lepsze zazwyczaj chociaż minimalne działające przestały działać ! Lato w pełni a miało być tak pięknie...

środa, 19 czerwca 2013

Zainspirowana dzisiejszym artykułem na horse24 postanowiłam sama rozwinąć ten temat i trochę opowiedzieć wam o własnych doświadczeniach. Może powinnam pierwsze zacząć od tego o jaki artykuł chodzi, mowa o "wpływu terenu na trening konia". Wiele osób często uważa że teren i wyjazdy po za obszar ujeżdżalni czy hali nie mają żadnego wpływu na umiejętności i psychikę konia i chyba nic bardziej mylnego. Konie podobnie jak na ujeżdżalni uczą się wielu przydatnych rzeczy z tą różnicą że na ujeżdżalni robią to bo muszą a w terenie bo chcą. Poznałam mnóstwo koni które pod wpływem systematycznych wyjazdów do lasu zmieniły swoje zachowanie niemal o 180 stopni. Kilka lat temu jeździłam na pewnej bardzo tchórzliwej klaczy, pamiętam że jej płoszenie i częste ponoszenie było znośne tylko dzięki temu że swoją postawą i mimiką dawała często znak że będzie zaraz uciekać. Klacz od niemal samego początku jeżdżona była ciągle na ujeżdżalni, przez co prawie wcale nie miała styczności z innym światem niż ten który znała, dlatego kiedy w codziennym pejzażu zmieniał się jakiś element niemal od razu to zauważała. Kiedy  zaczęła chodzić w teren, w zapomnienie poszły nie tylko płochliwość i ponoszenie ale wróciła również koncentracja, dzięki czemu praca na ujeżdżalni nabrała sensu. 

A zapomniałabym... http://horse24.pl/rekreacja/jazda-konna/art,163,wplyw-terenu-na-trening-konia.html :-)

wtorek, 11 czerwca 2013

Kiedy widzę w telewizji czy gazecie kolejne przypadki znęcania się nad zwierzętami odnoszę wrażenie że ludzie przez wszelkie dobra i to czym się otaczają, przeszli jakieś wewnętrzne wykolejenie. Ostatnio widziałam reportaż w którym mężczyzna pomimo sądowego zakazu hodowli zwierząt czyt. krów i koni dalej to robi. Przyznał również że nie posiada żadnej paszy na zimę co jest jednoznaczne z głodzeniem zwierząt. Interwencje dziennikarza i Pani z TOZ-u u wójta również na nie wiele się zdały, biurokracja to jednak nasza zmora narodowa. I pomyśleć że koń jest od wielu lat wiernym kompanem człowieka, a czasem myślę że jakby nie konie to wiele rzeczy nie mogło by się stać. Dziś ciężko nam sobie to wyobrazić - jak to przez konia nie wiele by było, ano tak to. Kiedyś ludziom też ciężko było wyobrazić sobie życie "bez" poczciwej "Baśki" która pracowała w polu z głową rodziny, albo bez "kuby" który codziennie dźwigał węgiel w kopalni. Kiedy czytam lub oglądam jakieś programy sięgające daleko wstecz, uświadamiam sobie ile tak naprawdę znaczył kiedyś koń. Pomijając już fakt pracy w polu czy kopalni, koń był głównym środkiem transportu. Wojny, rozejmy, handel, rolnictwo to wszystko kiedyś było by niemożliwe gdyby nie to jedno zwierzę...

wtorek, 4 czerwca 2013

Zawsze gdy wracam myślami do chwil w których jadąc na koniu czułam że żyłam, na myśl przychodzą mi niemal od razu wszystkie małe i większe wyprawy na koniach. Mogę wam napisać że tereny, zwłaszcza takie trwające nieco dłużej niż godzina czy dwie potrafią na długo zapaść w pamięci. Pamiętam kilka takich szalonych pomysłów. Parę razy wyruszyliśmy na koniach w poszukiwaniu wschodu słońca, konie zdawały się być mocno zaskoczone gdy o 3 rano dawało się im jeść tylko po to by jak najszybciej rozpocząć wyprawę. Zdarzały się też tereny o zachodnie słońca albo te straszniejsze nocne wyprawy. Wspomnienia z takich chwil często są jak dawka glukozy, kiedy dopada człowieka chwila życiowych zwątpień, utrapień i problemów przywołuje się takie wspomnienia i znowu wracają pozytywne emocje. Szkoda że w naszym kraju nie ma w ramach lekcji wf-u obowiązkowej jazdy konnej, ludzie często nie zdają sobie sprawy ile jazda konna i obcowanie z koniem potrafi zaoferować. Gdy wyjeżdżam często za granicę, widzę jak tam popularyzowane jest jeździectwo, w Niemczech, Irlandii czy Skandynawii jeźdźcy są bardziej uprzywilejowani niż piesi w Polsce. Kiedy tak jedzie się po tych krajach, nie dziwi nikogo widok zastępu koni przemieszczających się między uliczkami, domami i parkami. Ciekawa jestem jakie wy mieliście ciekawe przygody podczas wyjazdów w teren? Może doczekam się pierwszego ochotnika który zechce podzielić się tym w komentarzu? 

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Przyszedł w moim życiu moment w którym musiałam spojrzeć prawdzie w oczy, jeździectwo i konie to temat rzeka nigdy nie będzie się w stanie być na tyle dobrym żeby to spokojnie stwierdzić. Patrząc kilka lat wstecz odnoszę wrażenie że zrobiłam milowy krok do przodu ale gdy patrzę w przód widzę ile mi jeszcze zostało. Mogę się wam przyznać do jednego, konie i koński świat zweryfikowały moją pewność siebie i w końcu zaczęłam nabierać pokory. Właśnie o tą nieszczęsną pokorę często się rozchodzi, smutne że tak wielu koniarzy jej nie ma i że tak wielu brnie po omacku w pewne dziwne praktyki.  Wpadliśmy w machinę świata w którym wszystko co dobre jest szybkie i ma szybko działać, tego samego oczekujemy od koni - smutne. Znowu poruszyłam ten temat, a wszystko dlatego że dziś po raz kolejny przyszło mi wysłuchać o praktykach uczenia koni upragnionego "ganaszowania", szkoda tylko że przy pomocy miliona sznurków którym skrępowany i zastraszony koń nie jest w stanie się przeciwstawiać. Ludzie unicestwili nawet tak potężne i silne zwierzęta jak konie.