Kiedy widzę w telewizji czy gazecie kolejne przypadki znęcania się nad zwierzętami odnoszę wrażenie że ludzie przez wszelkie dobra i to czym się otaczają, przeszli jakieś wewnętrzne wykolejenie. Ostatnio widziałam reportaż w którym mężczyzna pomimo sądowego zakazu hodowli zwierząt czyt. krów i koni dalej to robi. Przyznał również że nie posiada żadnej paszy na zimę co jest jednoznaczne z głodzeniem zwierząt. Interwencje dziennikarza i Pani z TOZ-u u wójta również na nie wiele się zdały, biurokracja to jednak nasza zmora narodowa. I pomyśleć że koń jest od wielu lat wiernym kompanem człowieka, a czasem myślę że jakby nie konie to wiele rzeczy nie mogło by się stać. Dziś ciężko nam sobie to wyobrazić - jak to przez konia nie wiele by było, ano tak to. Kiedyś ludziom też ciężko było wyobrazić sobie życie "bez" poczciwej "Baśki" która pracowała w polu z głową rodziny, albo bez "kuby" który codziennie dźwigał węgiel w kopalni. Kiedy czytam lub oglądam jakieś programy sięgające daleko wstecz, uświadamiam sobie ile tak naprawdę znaczył kiedyś koń. Pomijając już fakt pracy w polu czy kopalni, koń był głównym środkiem transportu. Wojny, rozejmy, handel, rolnictwo to wszystko kiedyś było by niemożliwe gdyby nie to jedno zwierzę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz