Czy warto przepłacać za stajnię z halą? To zależy - od was, tylko i wyłącznie. Jeżeli jesteście zwolennikami jazdy na zewnątrz, nie straszny wam śnieg, mróz i deszcz to spokojnie możecie poradzić sobie bez hali. Kiedyś stojąc na pensjonatach bardzo zależało mi na tym by hala była w ofercie stajni do której się przenosiłam, wydawało mi się wtedy że świeże powietrze a już na pewno deszcz w listopadzie czy śnieg w styczniu rozpuszczą mojego konia, bo przecież był z cukru (hehe). Hala jest fajna dla osób dla których nie może być mowy o tym że nie będą jeździć czy trenować, uważam jednak że koń który ma jak najwięcej styczności z otoczeniem to koń spokojniejszy i bardziej z socjalizowany z naturą i przyrodą. Oczywiście wiele osób może się ze mną nie zgodzić, ja piszę jednak wam o tym z doświadczenia osoby która miała wyjątkowo trudnego konia, na którego hala wpływała negatywnie. Świeże powietrze to również samo zdrowie dla nas samych, a jeżeli podłoże na ujeżdżalni nie pozwala wam na jazdę to zawsze pozostaje wam teren, i nie zapomniane wspomnienia i przeżycia oraz możliwość obserwowania pór roku z bliska...
piątek, 30 sierpnia 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Powoli kończy się lato, znów przyjdzie jesień i kolejne "zimowe" dylematy. Wielkimi krokami zbliża się również koniec sezonu pastwiskowego, wszystko również wskazuje na to że będzie on w tym roku wyjątkowo krótki nie ze względu na śnieg ale ogólnie panującą od tygodni suszę. Trawa przestała rosnąć, koniom pozostały w większości resztki i przycinanie tego co i tak jest już krótkie. Teraz czas na zastanowienie się czym będzie można trawę zastąpić. Moje konie przywita tegoroczne siano, piękne pachnące jeszcze zielone i pełnowartościowe. Prócz tego jak co roku, czas pomyśleć już o marchwi i burakach (które moje konie uwielbiają). Nie mogę również zapomnieć o meszu i witaminach a także o czosnku który wspomoże odporność koniowatych i pomoże im przetrwać ten trudny czas.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Czy opłaca się dziś mieć własną stadninę koni? Wiele osób które znam, a które kiedyś stanęły przed tym dylematem zadało mi to pytanie. Odpowiedzi nigdy nie da się udzielić takiej samej, z wielu powód. Po pierwsze na rozwój stadniny ma wpływ wiele czynników, o jednych da się decydować o drugich czasami nie. Po drugie wszystko zależy tak naprawdę od nas samych, od naszych chęci, podejścia, sposobu prowadzenia lekcji, zaangażowania w swój interes, oraz strategii "marketingowej". Niestety wiele małych ośrodków które znam zawsze popełnia klasyczny błąd, zaczyna chwytać się każdej dziedziny jeździeckiej po trochę w rezultacie nie oferując dwóch czy trzech będących ich mocną stroną - mam nadzieje że dobrze to ujęłam. Generalnie chodzi o to że w wielu stajniach panuje trend że im więcej mamy w ofercie tym lepiej, ale pytanie czy na którejś znają się w 100% dobrze? Według mnie nie da się często prowadzić szkółki jeździeckiej połączonej z sportem, hipoterapią, usługami bryczkowo-sankowymi, rajdami, nauką jeździectwa naturalnego, woltyżerką i pensjonatem dla koni. Jeżeli chce się mieć klientów należy wyspecjalizować się w maksymalnie trzech dziedzinach. Chcecie mieć stajnię nastawioną wyłącznie na rekreację? to takim kierunkiem podążajcie.
Więcej ciekawych rzeczy znajdziecie na zaprzyjaźnionej stronie www.horse24.pl poniżej podaję wam link do ciekawego artykułu.
piątek, 28 czerwca 2013
Jestem człowiekiem którego los obdarzył niezwykłą historią związaną z koniem. Zanim mój leciwy dziadek został moim wierzchowcem zjeździł pół polski a ja zdążyłam oswoić się z myślą że biega po niebieskich pastwiskach. Ktoś gdzieś jednak chciał inaczej i nasze drogi na nowo się spotkały. Piszę o tym dlatego ponieważ wiem że są ludzie którzy kupując konia rzucają się na głęboką wodę, tak jak zrobiłam to ja 8 lat temu. Dziś z perspektywy czasu wiem że układ młody nie ujeżdżony koń i jak się okazało niezbyt doświadczony jeździec to zły układ. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, przy okazji tego wydarzenia dowiedziałam się kto jest moim prawdziwym końskim przyjacielem a kto nie, poznałam wielu wspaniałych ludzi i oczywiście nauczyłam się że to czego my chcemy nie zawsze jest tym czego chce koń. Przez pierwsze dwa lata kiedy miałam swojego konia nauczyłam się więcej niż przez 6 poprzednich, zaczęłam także rozumieć że jeździeckie ego można schować do kieszeni kiedy napotyka się na swojej drodze "trudnego" konia. Jutro opowiem wam więcej!
czwartek, 27 czerwca 2013
Wbrew pozorom rasa konia może mieć duży wpływ na przebieg współpracy. Z własnego doświadczenia wiem że nie zawsze należy patrzeć na pewne rzeczy stereotypowo bo zdarzają się wyjątki od reguły. Weźmy takiego konia arabskiego i konika polskiego zarówno w jednym i jak i drugim przypadku nie można jednoznacznie stwierdzić że ten będzie płochliwy a ten spokojny, szanse na to że tak będzie są duże ale równie dobrze może być odwrotnie. Każdy kto jednak miał do czynienia z koniem arabskim wie że konie te są trudniejsze w prowadzeniu niż pospolite koniki polskie, wymagania żywieniowe a także bytowe też są trochę inne. Jeżeli miałabym kupić konia którego główną cechą była by wytrzymałość oczywiście wybrałabym araba, jeżeli ceniłabym sobie spokój i prostotę wybrałabym konika polskiego. Każdy kto chce kupić konia zawsze powinien dowiedzieć się czegoś więcej o danej rasie, to jak z kupnem psa nie nad każdym zapanujemy i nie każdego uda się nam wyszkolić.
środa, 26 czerwca 2013
Koń jak każde inne zwierzę może też mieć swoje gorsze lub lepsze dni. Ludzie myślą że to robot który codziennie może niemal z uśmiechem na twarzy wykonywać to samo. Musimy pamiętać że nasi czterokopytni przyjaciele też miewają wahania nastroju, szczególnie jeżeli mowa tu o klaczach chociaż nawet mój poczciwy dziadek wałach też potrafi czasem zadziwić. Sama nie raz przekonałam się na własnej skórze że koń może jednego dnia robić wszystko o co go poprosimy a innym razem będzie udawał i zachowywał się tak jakby nigdy wcześniej tego nie robił. Właśnie dlatego jeździectwo wymaga od nas dużej cierpliwości i wyrozumienia i jak żadna inna dyscyplina wymaga też trudnej współpracy człowiek-zwierzę, jeżeli nie wytworzy się nić porozumienia i partnerstwa nie ma mowy o przyjemności jeżdżenia. Na pewno z wielu was przyzna mi rację że z koniem jak z człowiekiem trzeba się umieć dogadać i że nie każdy koń jest pisany każdemu.
wtorek, 25 czerwca 2013
Jazda konna i trening z koniem wcale nie muszą być nudne. Kiedyś, kiedyś dostęp do profesjonalnych przeszkód czy elementów treningowych był trudny, dlatego nie raz trzeba było wykazać się nie lada inwencją twórczą. Jeżeli czasem brak wam pomysłu, i macie dość nudnego kręcenia się w koło ujeżdżalni spróbujcie z różnymi gadżetami typu "handmade" . Macie dostęp do metalowych beczek po paliwie lub innych cieczach? Zawsze można je przecież pomalować i popróbować swoich sił w robieniu slalomów, a jeżeli wasz koń nie lubi kałuży z pomocą może przyjść zwykły kawałek plandeki położony na ziemi. Jeżeli macie dojście do starych opon to tez je wykorzystajcie, z opon można wyczarować dziesiątki kombinacji na przeszkody. Polecam wam tez artykuł którym się zainspirowałam do napisania tej notatki :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)